Uciekła. Tak po prostu. Miała dosyć wszystkiego. W środku czuła,że jej psychika zaczyna się łamać przez Anonima,który wysyła jej wiadomości. Wszyscy w jednym momencie zaczęli się od niej odwracać. W swoim życiu zapomniała o jednej rzeczy:ojcu,który siedzi za kratkami za bicie jej i brata. Z jednej strony było jej żal mężczyzny,a z drugiej się cieszyła. Czuła,że jej wszystkie emocje są teraz w mikserze i miksują się tak od godziny i coraz szybciej i mocniej.
Ciesz sie tym dniem,bo to twój ostatni.
-A
Zatkało ją. Łzy zaczęły napływać do oczu,a telefon spadł z jej dłoni. W tym momencie poczuła jak opada,a ona sama nic nie widzi.
-Nadal badamy co było przyczyną śmierci Violetty Castillo. Najprawdopodobniej musiała ona wziąć jakieś tabletki. Dziękujemy. Wiadmości Argentyńskie. -reporterka oddaliła się od domu,w którym kiedyś przebywała nastolatka. Każdy przytulał się nawzajem i płakał. Patrzyli na zszokowanych sąsiadów.
-Przepraszam.-podeszła do nich brunetka i mrugając oczami uśmiechnęła się,podając dłoń.-Będę kierować śmiercią Violetty. Minutę temu dowiedziałam się,że Violetta nigdy nie mogłaby popełnić samobójstwa. Podejrzewają kogoś państwo o podrzucenie tabletek na przykład do jakiegoś napoju dla Violetty?
Alexandra jak i wszyscy zaczęli się jąkać.
-A kto pani powiedział,że Violetta nie mogłaby popełnić samobójstwa?-zapytała kobietę. A ona uśmiechnęła się i pokazała palcem na osobę w czarnym kapturze.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
MUSIAŁAM
TAK
MUSIAŁAM
TO OPOWIADANIE DOPIERO SIĘ ROZKRĘCA!!!!!!!
DOBRZE MNIE SŁYSZYCIE
BĘDZIE DUŻO BÓLU,CIERPIENIA,SMUTKU,RADOŚCI,PODEKSCYTOWANIA
NAPRAWDĘ NIE WIECIE CO WAS CZEKA W TEJ HISTORII!!
Emily ♥
piątek, 2 grudnia 2016
sobota, 26 listopada 2016
Rozdział 9
Autor:
emilie
5 komentarzy:
Budzę się i patrzę na swoje ciało. Jest czyste. Czyli to był tylko sen? Wstaję szybko i kieruję się w stronę szafy. Rozciągam się i wyciągam moje przetarte jeansy i czerwony top. Ubieram się w to szybko i schodzę na dół,do kuchni.
-Cześć.-słyszę ciepły głos Alexandry. Uśmiecham się do niej i odpowiadam to samo. Biorę w dłoń kubek z ciepłą herbatą i zanurzam w niej wargi. Ostatnio pokochałam herbatę.
-Jak się spało?-z góry schodzi uśmiechnięta Ludmiła. Widać,że jest bardzo szczęśliwa. Także popija herbatę i patrzy na mnie pytająco.
-Bardzo dobrze,a tobie?
-Bardzo dobrze to mało powiedziane! Jason zaprosił mnie na bal.-piszczy zadowolona i rzuca się na Alexandrę. Ja tylko śmieję się głęboko i idę szybko do mojego pokoju. Zapomniałam wziąć pracy domowej na chemię. Wbiegam i patrzę na szafkę,na której jest praca. Biorę ją i w tym momencie zauważam jak wylatuje z niej mała karteczka. Podnoszę ją i czytam.
Lepiej idź szybko do szkoły
-A
Marszczę brwi. Wyczerpiam się psychicznie przez "A". Przymykam oczy. Co ma się zdarzyć w szkole? Znowu Leon całuje się z Francescą lub jakąś inną laską? Mam dosyć.
-Violetta,dzisiaj niestety nie mogę zawieźć cię do szkoły. Możesz pójść sama?-słyszę dobiegający z dołu głos Alexandry. Zaciskam wargi,tak aby nie wybuchnąć płaczem.
-Violetta?!-powtarza. Nie odezwę się,bo się rozpłaczę. Przyciskam do swojej twarzy poduszkę,po czym szybko odpowiadam Alexandrze.
-Tak,oczywiście. Pójdę sama.-schodzę szybko i biorąc swój plecak kieruje się do wyjścia.
Gdy docieram do szkoły widzę wzrok wszystkich osób,który skierowany jest na mnie. Spoglądają na mnie badawczo,a ja idę coraz mniej pewna siebie,gdy raptem za rękę ciągnie mnie Camila. Ląduję w łazience z Naty i rudą dziewczyną.
-Co to jest? Do każdego ze skzoły to przyszło. -rudowłosa wskazuje na SMS,który dostała. Wyrywam jej Iphone'a z rąk i odczytuje.
Violetta to kłamliwa zdzira. Nie ufajcie jej.
-A
~~~~~~~~~~~~~~~~
Krótki
czemu?
Bo chciałam wreszcie coś dodać.
Coraz mniej pisze o Leonettcie
I tym bardziej pisanie mi sie podoba bez Leonetty :)
Baj baj
Rozdziały będą bardzo krótkie
Emily ♥
-Cześć.-słyszę ciepły głos Alexandry. Uśmiecham się do niej i odpowiadam to samo. Biorę w dłoń kubek z ciepłą herbatą i zanurzam w niej wargi. Ostatnio pokochałam herbatę.
-Jak się spało?-z góry schodzi uśmiechnięta Ludmiła. Widać,że jest bardzo szczęśliwa. Także popija herbatę i patrzy na mnie pytająco.
-Bardzo dobrze,a tobie?
-Bardzo dobrze to mało powiedziane! Jason zaprosił mnie na bal.-piszczy zadowolona i rzuca się na Alexandrę. Ja tylko śmieję się głęboko i idę szybko do mojego pokoju. Zapomniałam wziąć pracy domowej na chemię. Wbiegam i patrzę na szafkę,na której jest praca. Biorę ją i w tym momencie zauważam jak wylatuje z niej mała karteczka. Podnoszę ją i czytam.
Lepiej idź szybko do szkoły
-A
Marszczę brwi. Wyczerpiam się psychicznie przez "A". Przymykam oczy. Co ma się zdarzyć w szkole? Znowu Leon całuje się z Francescą lub jakąś inną laską? Mam dosyć.
-Violetta,dzisiaj niestety nie mogę zawieźć cię do szkoły. Możesz pójść sama?-słyszę dobiegający z dołu głos Alexandry. Zaciskam wargi,tak aby nie wybuchnąć płaczem.
-Violetta?!-powtarza. Nie odezwę się,bo się rozpłaczę. Przyciskam do swojej twarzy poduszkę,po czym szybko odpowiadam Alexandrze.
-Tak,oczywiście. Pójdę sama.-schodzę szybko i biorąc swój plecak kieruje się do wyjścia.
Gdy docieram do szkoły widzę wzrok wszystkich osób,który skierowany jest na mnie. Spoglądają na mnie badawczo,a ja idę coraz mniej pewna siebie,gdy raptem za rękę ciągnie mnie Camila. Ląduję w łazience z Naty i rudą dziewczyną.
-Co to jest? Do każdego ze skzoły to przyszło. -rudowłosa wskazuje na SMS,który dostała. Wyrywam jej Iphone'a z rąk i odczytuje.
Violetta to kłamliwa zdzira. Nie ufajcie jej.
-A
~~~~~~~~~~~~~~~~
Krótki
czemu?
Bo chciałam wreszcie coś dodać.
Coraz mniej pisze o Leonettcie
I tym bardziej pisanie mi sie podoba bez Leonetty :)
Baj baj
Rozdziały będą bardzo krótkie
Emily ♥
niedziela, 20 listopada 2016
Kolejna nowość w moim życiu...
Autor:
emilie
1 komentarz:
Mam nową opowieść na wattpadzie. Nie wiem czy pisać 2 część I miss you o Leonettcie. Od zawsze marzyłam,aby jedna moja opowieść skończyła się tak,że główni bohaterowie o sobie zapominają...
A więc...mam nową. BARDZO W MOIM STYLU! Ale jedyne co mogę jeszcze napisać to tylko moją nazwę. emilybiebsbieber <------wbijajcie!
Emily ♥
A więc...mam nową. BARDZO W MOIM STYLU! Ale jedyne co mogę jeszcze napisać to tylko moją nazwę. emilybiebsbieber <------wbijajcie!
Emily ♥
sobota, 12 listopada 2016
Rozdział 8
Autor:
emilie
6 komentarzy:
-Violetta?-usłyszałam dziwny głos. Obróciłam się i ujrzałam staruszkę. Stała w białej długiej sukni i spoglądała na mnie dziwnie. Skrzywiłam się i do niej podeszłam. Miała dużo zmarszczek i była dosyć wysoka. Włosy natomiast miała dziwnie spięte. Po chwili widzę jak podaje mi dłoń.
-Pani Marshell.
Moja głowa wiruje w wspomnieniach. Dziecięcy śmiech,tajemniczy wzrok...
Mrużę oczy i jeszcze raz przyglądam jej się z uwagą.
-Skąd znasz moje imię?-pytam,a kobieta robi zażenowaną minę.Spuszcza głowę w dół. Znajdujemy się w tej chwili w szkole i dziwnie się czuję,jak tu stoi,a inni dziwnie się na nas patrzą. Czemu ją kojarzę,ale nie wiem kim jest?
-Przeszłość jest ważna,kochanie.-odchodzi,a po chwili w ogóle jej nie widzę. Marszczę brwi i czuję jak telefon wibruje. Wyciągam go.
Będziesz z daleka od niej,nie stanie ci oraz twojemu Leonowi żadna krzywda.
-A
Schowałam szybo telefon do torebki i obgryzając skórkę na palcu nachodziły mnie wiele myśli. Czyżby "A" to Francesca? Tylko czemu A?
-Hej.-odwracam się i widzę szatyna,który swój wzrok kompletnie wbił w podłogę. Poco tu przyszedł? Ma Francescę! -Widziałem,jak płaczesz. To przeze mnie?
-Czemu niby przez ciebie?-pytam,a do moich oczu napływają łzy. Jeżeli sie odezwę to wybuchnę kompletnym płaczem.
-Bo,widzisz...wczoraj znaleźli ciało Ben'a. W lesie.
IT'S NOT LOVE
Biegłam jak najszybciej do domu zapłakana. Ignorowałam krzyki Leona. Słyszałam po jego głosie jak bardzo był zmartwiony. Czemu nic nie powiedział o swoim związku z Francescą? Jednak przechodzi mnie najgorsza myśl:Czemu bardziej interesuję mnie,że Leon całował się z jakąś głupią Francescą niż śmierć mojego byłego?
Szybko wchodzę do domu i patrzę zmartwiona na Alexandrę*,która cała zapłakana zmywa naczynia. Patrzy na mnie.
-Powiedział ci?-szepcze,a ja spuszczam wzrok.
-Tak. -odpowiadam i płacząc biegnę w stronę mojego pokoju. Zamykam się i wyjmuję mój notatnik z półki. Biorę długopis.Przewracam zabrudzoną stronę,a samotna łza pozostawia na niej ślad. Zaczynam pisać.
Jestem bezdusznym człowiekiem. Nie obchodzi mnie śmierć Ben'a. To takie straszne.
Violetta
Zamykam go szybko i chowam. Biorę jedną poduszkę i przykrywam się kocem. Zasypiam. Potrzebuję odpoczynku.
Budzę się cała w czerwonych plamach. Zaczynam się rozglądać. Moje ciało jest w czerwonej farbie. To sprawka A? Nie mogę w to uwierzyć. Szybko wstaję i kieruję się w stronę salonu.
Ciepło,ciepło
-A
Marszczę brwi i otwieram szufladę. Stoi tam czerwona puszka z napisem Farba. Biorę ją do ręki.
Farba działa 2 dni na ciele. Nigdy nie wiedziałam,że istnieje farba do ciała. A więc,co teraz zrobię? Wzdycham i siadam na sofie. Przyglądam się w stronę okna. Raptem widzę te staruszkę,która po chwili znika.
~~~~~~~~
*Alexandra jeszcze żyje.Poprzedni rozdział to przyszłość
Jak się podoba rozdział?
Dla mnie troszke słaby,ale tam XD
Emily ♥
-Pani Marshell.
Moja głowa wiruje w wspomnieniach. Dziecięcy śmiech,tajemniczy wzrok...
Mrużę oczy i jeszcze raz przyglądam jej się z uwagą.
-Skąd znasz moje imię?-pytam,a kobieta robi zażenowaną minę.Spuszcza głowę w dół. Znajdujemy się w tej chwili w szkole i dziwnie się czuję,jak tu stoi,a inni dziwnie się na nas patrzą. Czemu ją kojarzę,ale nie wiem kim jest?
-Przeszłość jest ważna,kochanie.-odchodzi,a po chwili w ogóle jej nie widzę. Marszczę brwi i czuję jak telefon wibruje. Wyciągam go.
Będziesz z daleka od niej,nie stanie ci oraz twojemu Leonowi żadna krzywda.
-A
Schowałam szybo telefon do torebki i obgryzając skórkę na palcu nachodziły mnie wiele myśli. Czyżby "A" to Francesca? Tylko czemu A?
-Hej.-odwracam się i widzę szatyna,który swój wzrok kompletnie wbił w podłogę. Poco tu przyszedł? Ma Francescę! -Widziałem,jak płaczesz. To przeze mnie?
-Czemu niby przez ciebie?-pytam,a do moich oczu napływają łzy. Jeżeli sie odezwę to wybuchnę kompletnym płaczem.
-Bo,widzisz...wczoraj znaleźli ciało Ben'a. W lesie.
IT'S NOT LOVE
Biegłam jak najszybciej do domu zapłakana. Ignorowałam krzyki Leona. Słyszałam po jego głosie jak bardzo był zmartwiony. Czemu nic nie powiedział o swoim związku z Francescą? Jednak przechodzi mnie najgorsza myśl:Czemu bardziej interesuję mnie,że Leon całował się z jakąś głupią Francescą niż śmierć mojego byłego?
Szybko wchodzę do domu i patrzę zmartwiona na Alexandrę*,która cała zapłakana zmywa naczynia. Patrzy na mnie.
-Powiedział ci?-szepcze,a ja spuszczam wzrok.
-Tak. -odpowiadam i płacząc biegnę w stronę mojego pokoju. Zamykam się i wyjmuję mój notatnik z półki. Biorę długopis.Przewracam zabrudzoną stronę,a samotna łza pozostawia na niej ślad. Zaczynam pisać.
Jestem bezdusznym człowiekiem. Nie obchodzi mnie śmierć Ben'a. To takie straszne.
Violetta
Zamykam go szybko i chowam. Biorę jedną poduszkę i przykrywam się kocem. Zasypiam. Potrzebuję odpoczynku.
Budzę się cała w czerwonych plamach. Zaczynam się rozglądać. Moje ciało jest w czerwonej farbie. To sprawka A? Nie mogę w to uwierzyć. Szybko wstaję i kieruję się w stronę salonu.
Ciepło,ciepło
-A
Marszczę brwi i otwieram szufladę. Stoi tam czerwona puszka z napisem Farba. Biorę ją do ręki.
Farba działa 2 dni na ciele. Nigdy nie wiedziałam,że istnieje farba do ciała. A więc,co teraz zrobię? Wzdycham i siadam na sofie. Przyglądam się w stronę okna. Raptem widzę te staruszkę,która po chwili znika.
~~~~~~~~
*Alexandra jeszcze żyje.Poprzedni rozdział to przyszłość
Jak się podoba rozdział?
Dla mnie troszke słaby,ale tam XD
Emily ♥
piątek, 4 listopada 2016
Raczej ważna informacja
Autor:
emilie
1 komentarz:
Nie,nie jest to notka o tym,że zawieszam bloga. NIE. Po prostu mam bloga. Ale nie o Leonettcie. I...nie wiem czy bedziecie go czytać. Trochę się boje...? Tak wiem,że kiedyś je już mialam i wgl. Ale usunęłam je a ten pomysl planuje od sierpnia. Tak,dziwne jak na mnie xd Wiec piszcie czy byscie czytali bo mam pomysl mega na opowiadanie. Wiec...no. TYLE.
DZIĘKUJĘ ZA UWAGĘ.
EMILY
DZIĘKUJĘ ZA UWAGĘ.
EMILY
środa, 2 listopada 2016
Rozdział 7
Autor:
emilie
8 komentarzy:
Zaczęła biec o mało co nie wywalając się. Schowała się za drzewem i próbując złapać oddech,krztusiła się własnym płaczem. Stoczyła się po pniu drzewa i siedząc coraz bardziej szlochała. Czerwone żyłki popękały w jej oczach,a ona czuła że nie wytrzyma. Tego bólu. Tego cierpienia.
Pociągnął go za skrawek koszuli i i puścił rzucając. Ten z całej siły walnął się o śmietnik,a z jego oczu popłynęły łzy.
-Pieniądze.-zwrócił się do niego-Już!
Ten zmieszany całą sytuacją zaczął się dziwnie,bezradnie wiercić. Kręcić głową,jakby zaraz miał zemdleć.
-Nie mogę. Zabiłeś moją matkę.
IT'S NOT LOVE
-Nie wierzę.-odezwała się wreszcie Natalia. Pokręciła sprzecznie głową i spojrzała na smutną Camilę. Opowiedziałam im wszystko co widziałam. I co zrobiłam,zaraz po tym co ujrzałam. Schowałam się za pniem drzewa i płakałam. To była tylko jakaś zwykła kobieta. I tak nigdy by jej nie nazwała matką.Nigdy. Trochę mi żal Leona. Nie tylko dlatego tam pobiegłam. Pobiegłam tam też dlatego,że nie mogłam znieść widoku,jak oni go biją. Znęcają się nad nim.Moje serce pękało widząc to,a jeszcze bardziej gdy usłyszało załamanie w jego głosie kiedy wypowiedział te słowa. Słowa o śmierci Alexandry.
-Nie martw się.-głaszcze mnie po ramieniu rudowłosa i lekko przytula. Wymuszam uśmiech w jej stronę i patrzę na szafki wzdychając.Wszystkie są ozdobione numerem naszej szkoły.
-Muszę go znaleźć,przepraszam was.-szepczę i odchodzę. W tym momencie słyszę jak mój telefon wibruje. Mrużę oczy i czekam na najgorsze-sms od A. Wymuję telefon z torebki i patrzę na wyświetlacz.
Biegnij,Biegnij! Szybko,bo nie zdążysz.
-A
Marszczę brwi i zaczynam biec rozglądając się. Raptem mój wzrok natrafia na otwarte drzwi do sali. Wchodzę tam. Zamieram. Siedzi i całuje się. Z Francescą. I chodź mnie widzi,ignoruje to. Do moich moich oczu napływa corez więcej łez,a do głowy nie może dojść,że to robi. I widzi mnie. Ignoruje to.
~~~~~~~~~~~~
Postanowiłam,że w następnym rozdziale wreszcie się to stanie.
E....niespodzianka!
Nie dowiecie sie kto pocałował Violke :D
A wiecie czemu>
Bo ja sama jeszcze nie wiem xd
Dobra, a wiec trzymajcie 7
Tak wiem,ze początek jest napisany inna osoba nie martwcie sie
XD
Emily ♥
Niespodzianka!
Autor:
emilie
2 komentarze:
Okej....a wiec zamówiłam zwiastun. Nie dziwcie się,że nie ma Violetty. Ale wyobraźcie sobie,że Aria to Violetta,a Ezra to Leon xd. Po prostu...nie chciałam aby wystąpili w zwiastunie. Łapcie go.
piątek, 28 października 2016
Rozdział 6
Autor:
emilie
9 komentarzy:
podpowiedź:w którymś rozdziale była duuża podpowiedź ;)
-To SMS?-pyta,a ja trzęsę się. Dreszcz ponownie przechodzi przez moje drobne ciało. Skąd on do cholery wie o SMS-ach?! Ktoś mu powiedział? Współpracuje z "A"?
-Skąd wiesz o SMS-ach?-pytam cała roztrzęsiona. On się śmieje cicho pod nosem. Patrzy na mnie podchwytliwym spojrzeniem i wychodzi. Zostawia mnie. Jak może?
-Musimy porozmawiać,Leon.-bez pukania wchodze do pokoju szatyna. Siedział przy biurku i prawdopodobnie coś pisał w zeszycie. Od niego słyszę tylko głośne westchnięcie i uderzenie z ogromną siłą,ołówkiem w biurko. Wstaje i podchodzi do mnie.
-Może to chore może nie,ale...
-Wiem o tym,że zakochałeś sie w nauczycielce.-mówię ostro,a on otwiera usta ze zdumienia. Czyli to prawda? Czy nie?
-Czemu tak sądzisz? -marszczy brwi i chłodno na mnie patrzy,tak jakby zaraz miał mnie zabić. I to dosłownie. Ostatnio się zmienił. Nie wiem czemu i w tej chwili wolę jednak nie wiedzieć czemu. Nie interesuje mnie to.
-Widziałam jak na nią patrzysz na lekcji.-szpeczę,a on sie głośno śmieje. Tak jakby zaraz miał upaść na podłogę i umrzeć ze śmiechu.
-O co ci chodzi? Mówię tylko prawdę!-piszczę,a on jeszcze bardziej wybucha śmiechem. Pierwszy raz widzę go tak bardzo śmiejącego się.
-Jesteś zazdrosna?-pyta,a ja zaczynam się jąkać. Speszył mnie. I to bardzo.
Idę powoli zacisznymi uiczkami i wesoła wpatruje się w wesołe dzieci. Bawią się i krzyczą. Śmieję się pod nosem. Gdyby tylko moje życie tak wyglądało. Jeden liść spada mi na włosy. Podnoszę go i wpatruje.
Sekrety trzymają cię przy życiu.
-A
Nie tym razem,A. Rzucam liść zza siebie i idę dalej. O mało co się nie potykam o kamień. Poprawiam włosy i wpatrzona w dzieci czuję jak ktos mnie obraca i całuje. To nie Ben.
~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieję,że czytaliscie z muzyką!
Ah i co do podpowiedzi....tak..byly w poprzednich rozdzialach,a wec czytajci uwaznie! Buźka!
Emily ♥
niedziela, 23 października 2016
Rozdział 5
Autor:
emilie
12 komentarzy:
Patrzy na mnie i marszczy brwi.
-Coś się stało?-pytam zmartwiona. Nigdy taki nie był.- Leon Verdas nigdy nie miał gorszego dnia. Leon Verdas zawsze był uśmiechnięty od ucha do ucha. Co się stało?
Chwytam go za dłoń.Patrzę wprost w oczy.
-Czuję coś do jednej dziewczyny.-mówi oschle i odchodzi. Czy on TO czuje do nauczycielki? Która na niego krzyczała? Nie,to nie Leon. Zawiodłam się na nim.
-Cześć.-uśmiecham się do jednej dziewczyny,która odchodzi. Staczam się po szafce i siadam skulona. Zaczynam płakać. Potrzebuję tego. Wypłakać się. Nie wierzę. On się zakochał w nauczycielce. Pójdę dzisiaj do Alexandry. Musi się o wszystkim dowiedzieć. W kim się kocha jej grzeczny synek.
Przyleciał. Uśmiechnięty od ucha do ucha. Tylko jak mnie znalazł?
Wchodzę do domu i trzaskam drzwiami. Od razu zza progu drzwi pojawia się zmartwiona Alexandra. Patrzy na mnie dziwnie.
-Coś się stało?-pochodzi. Wzdycham. Nie wierzę,że właśnie naskarżę na Leona. Nie wierzę w to. Biorę głęboki wdech i w tym momencie ktoś dzwoni do drzwi.
-Potem ci powiem-mówię,a ona zmartwiona kiwa głową na znak "tak". Otwieram drewniane drzwi.
Krew nie dopływa mi do każdej części ciała. Nie mogę oddychać. Chce mi się śmiać,a zarazem płakać. Nie wiem co robić. Ręce mi się trzęsą. Moje nogi jakby przylepiły się do podłogi,a oczy ciągle wpatrywały się w osobę,która stała za drzwiami. Nadal nie mogłam uwierzyć,że on tam stoi. Przyleciał. Uśmiechnięty od ucha do ucha. Tylko...jak mnie znalazł?
-Violetta!-krzyczy i mocno mnie tuli. Widzę tylko jego blond włosy, spadające jak zwykle na czoło. A już miałam o nim zapomnieć. Już o nim nie myślałam. I pojawił się. Tak znienacka w moim życiu.
-Kto to?-do domu wchodzi Leon. Jak zwykle oschły i zimny. Gdy tylko widzi Bena ze mną, mrozi nas wzrokiem i opuszcza nas. Alexandra nie wierząca w zachowanie syna,szybko pobiegła na górę do jego pokoju.
Gdy tylko zostajemy sami,czuję jak czyjeś usta dotykają moich. To Ben.
-Tęskniłem.
Nie wierzę do tej pory,że stoi przede mną. I właśnie mnie pocałował. Łzy napływają mi do oczu. Odsuwam się od niego.
-Zerwaliśmy już dawno. -szepczę i patrzę na niego. Zerwaliśmy pół roku temu,przed jego wyjazdem do Australii. Na początku załamałam się tym. Pierwszaprawdziwa miłość mojego życia wyjeżdża. Na drugi koniec świata. Nie mogłam tego znieść. Ale z czasem ból mijał. I gdy byłam w tym domu,kompletnie o nim zapomniałam. Do chwili. Przyjechał. I teraz stoi przede mną. I pocałował mnie.
-Jak mnie znalazłeś? -pytam po chwili ciszy.
-Wiem o SMS-ach.
Gdy tylko słyszę słowo "SMS" ciary przechodzą przez moje drobne ciało. Wie o SMS-ach? Ale skąd?
W tym momencie mój telefon wibruje.
Nie wierz mu.
A
~~~~~~~~~~~~~~
I JEST 5!!!!
ŁUHU!
MAM NADZIEJĘ,ŻE CZYTALIŚCIE Z MUZYKĄ!
Dobra,to tyle.
Lecę!
BAJ BAJ!
Emily ♥
środa, 19 października 2016
Rozdział 4
Autor:
emilie
8 komentarzy:
Biegli,biegli,biegli...nie mogli się zatrzymać. Trzymali się za sparaliżowane ręce i patrzyli co chwila na siebie. Było ciemno,a na niebie było widać pełnie. Ścisnęli dłonie i zaczęli szybciej biec. Nie wiedzieli co się teraz dzieje,dookoła nich. Liczyli się tylko oni. Biegli i biegli.
Wstaję szybko z łóżka i zaspana podchodzę do blondynki.
-Wstawaj!-krzyczę jej do ucha,a ona jęczy. Uśmiecham się pod nosem i idę do łazienki. Dzisiejszy sen był...przeokropny. Najgorsze było to,że nie widziałam osoby towarszyszącej mi. Widziałam tylko jego dłoń. Ciepłą,jak ją dotykałam czułam coś dziwnego. I biegłam. Tylko gdzie?
Schodze po schodach ubrana w białe jeansy i miętowy T-shirt. Sięgam po kromkę chleba i smaruję ją masłem. Szybko jem i zakłądam torbę na ramię.
-A ty gdzie sie wybierasz? -odzywa się Alexandra. Właśnie stałam przy drzwiach.
-Do szkoły.-odpowiadam szybko. Ona tylko się śmieje. Szkoda,że to nie było śmieszne.
-Podwiozę cię. nie martw się. -wybucha ponownie śmiechem. -Uwielbiam cię,Violetto.
Marszczę brwi ze zdziwnia. I w tym momencie raptem przychodzi Leon.
-Co się stało twojej mamie. Chciałam pójść do szkoły,a ona zaczęłą się śmiać i powiedziała,że mnie podwiezie.
-Czasami kobieta ma takie dni "raz na miesiąc"-zaśmiał się,a ja walnęłam go mocno w ramię i zaśmiałam. Uwielbiam z nim przebywać. Jest tak bardzo pozytywnie nastawionym człowiekiem do życia,świata,ludzi. Słyszałam,że pracuje w wolontariacie. Ideał chłopaka. Słodki,śmieszny,śpiewa i gra na gitarze,miły. Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność.
Usiadłam na krześle przy Camili i spojrzałam na panią,która zaczęła wszystkim rozdawać kartki. Wzięłam jedną i zaczęłam czytać.
Zapisz się już dzisiaj na koło muzyczne!
Uśmiechnęłam się i spojrzałam na Camilę.
-Zapisujesz się?-zapytałam z zaciekawieniem. Słyszałam jak śpiewa. Ma nieziemski głos. Raz mi zaśpiewała piosenkę Beyonce "Crazy in love". Francesca była Jay'em Z. To było na nocowaniu. Świetnie się bawiłyśmy.
-Jasne,a ty?-spojrzała na mnie uśmiechnięta od ucha do ucha.
-Tak.
-Dzień Dobry,kochani.-do sali wchodzi wysoka brunetka ubrana w długą,niebieską sukienkę. Zasiada do pianina i zaczyna coś grać. Wszyscy oglądają z zaciekawieniem i w tym momencie do sali wbiega Leon. Cały zadyszany.
-Przepraszam za spóźnienie.-mówi szybko i siada z tyłu. Śmieję się pod nosem i patrzę na złą nauczycielkę.
-Jak się nazywasz?-pyta,a on się słodko uśmiecha. Czy on z nią flirtuje? Nie,Violetta. Leon z nauczycielką? Co ty sobie myślisz?
-Leon. -odpowiada,a ona zaczyna kaszleć. Wszyscy marszczą brwi ze zdziwienia. Spoglądam dziwnie na Camilę. ona robi to samo. Coś tu nie gra.
-Zaśpiewaj nam.-uśmiecha się pogodnie,a on wstaje. Zaczyna śpiewać.
Summer after high school when we first me
We make out in your Mustang to Radiohead
And on my 18th Birthday
We got matching tattos
-Stop!-krzyknęła waląc dłonią o biurko. Miała całą czerwoną twarz. -To było okropne! Nie trafiasz w dźwięki! Nastepnym razem nie bądź taki pewny! To piosenka Katy Perry! Jedna z moich ulubionych,więc tego nie psuj.
Leon usiadł tylko i cały czerwony popatrzył na mnie. Ja tylko zaśmiałam się. Uwielbiam go.
~~~~~~~~~~~~
MAM NADZIEJE,ŻE WŁĄCZYLISCIE MUZE!
ROZDZIAŁ PISANY SZYBKO
WIEC NIE CZEPIAJCIE SIE ORTO BLEDÓW I.....TEGO JAK OKROPNIE TO NAPISALAM
SERRIO!
Pozdro!
Emily ♥
niedziela, 16 października 2016
Rozdział 3
Autor:
emilie
14 komentarzy:
Zza progu wyszedł uśmiechnięty Leon. Zdruzgotana myślami,kto mógł to do mnie wysłać szybko pokazałam mu co jest na telefonie. Od razu zmarszczył brwi.
-Co to?
-Myślę,że chodzi o ciebie.-szepnęłam.
~~~
Czarna postać zdjęła kaptur i mocno dźgnęła mężczyznę. Ten opadł na podłogę,a postać pociągnęła blondyna za nogi w stronę lasu.
Leżałam na łożku z książką od biologii i przygryzałam długopis. Wczoraj,po dostaniu tego SMS zaniepokoiłam się. Jednakże Leon obiecał,że nic nie powie dla swoich rodziców. Nie chcę,aby wiedzieli o tym co ktoś do mnie to przysłał. Pewnie to pomyłka.
-Violu! Możesz zejść na chwilkę?!-usłyszałam krzyk Alexandry. Szybko zbiegam na dół. Stoi zaniepokojona,a obok niej mój brat.
-Znowu?-pytam zła. Jack tylko spuszcza głowę do dołu.
-Tak.-odzywa się brunetka.-Byłam świadkiem jak biją go inni i wyzywają. Chciałam to tobie powiedzieć. Jesteś jego siostrą i sądzę,że musisz porozmawiać na ten temat.
Odchodzi,a ja wzdycham. Zostaję sama z Jack'iem.Patrzę na niego wzrokiem pełnym troski.
-Czemu cię biją?-pytam i dotykam jego ręki,która jest cała w siniakach. Tak bardzo mi go żal,nie zasługuje na takie traktowanie.
-Muszę ci coś pokazać.-szepcze,a po chwili pokazuje mi paznokcie. Są pomalowane na zielono -To oni mi to zrobili.
Kończę odrabiać pracę domową z biologii i wychodzę z pokoju. Postanawiam się przejść po parku.
-Hej Violetta.-słyszę raptem głos Leona. Uśmiecham sie i podbiegam w jego stronę. Uwielbiam z nim przebywać.
-Słyszałem o twojej sytuacji,z Jackiem. Przykro mi.-spuszcza głowę w dół,patrząc na kałużę błota. Dzisiaj,rano padało. I to mocno.
Uśmiecham się w jego stronę i podchodzę bliżej niego.
-Masz dziewczynę?-pytam,a on się śmieje. To wcale nie był żart.
-Tak,ale o co ci chodzi? Podejrzewasz,że to może być ona?
Marszczę brwi i odchodzę. Zostawiam go samego. Z masą pytań. I w tym momencie słyszę jak mój telefon wibruje. Wyjmuję go.
Ta rodzina pozna wszystkie twoje sekrety.
A
P.S tak wiem,ostatnio się nie podpisałam.
~~~~~~~~~~~~~~~
Hej!
Mam nadzieję,ze czytając to włączyliście muzyczke!
A wiec....A.
Niektórzy moga pomyśleć,że ściągam,ale to mi najbardziej pasuje.A więc dużo osób pisało,że to dziewczyna Leona. Też tak na początku myślałam,ale zmieniłam zdanie.
KURDE! Podpowiedź! To będzie ktoś jej bliski.
A i macie taką scenkę fajną jak KTOŚ ROBI COŚ KOMUŚ.
XD
a więc czytajcie uważnie kolejne rozdziały.
Emily ♥
-Co to?
-Myślę,że chodzi o ciebie.-szepnęłam.
~~~
Czarna postać zdjęła kaptur i mocno dźgnęła mężczyznę. Ten opadł na podłogę,a postać pociągnęła blondyna za nogi w stronę lasu.
Leżałam na łożku z książką od biologii i przygryzałam długopis. Wczoraj,po dostaniu tego SMS zaniepokoiłam się. Jednakże Leon obiecał,że nic nie powie dla swoich rodziców. Nie chcę,aby wiedzieli o tym co ktoś do mnie to przysłał. Pewnie to pomyłka.
-Violu! Możesz zejść na chwilkę?!-usłyszałam krzyk Alexandry. Szybko zbiegam na dół. Stoi zaniepokojona,a obok niej mój brat.
-Znowu?-pytam zła. Jack tylko spuszcza głowę do dołu.
-Tak.-odzywa się brunetka.-Byłam świadkiem jak biją go inni i wyzywają. Chciałam to tobie powiedzieć. Jesteś jego siostrą i sądzę,że musisz porozmawiać na ten temat.
Odchodzi,a ja wzdycham. Zostaję sama z Jack'iem.Patrzę na niego wzrokiem pełnym troski.
-Czemu cię biją?-pytam i dotykam jego ręki,która jest cała w siniakach. Tak bardzo mi go żal,nie zasługuje na takie traktowanie.
-Muszę ci coś pokazać.-szepcze,a po chwili pokazuje mi paznokcie. Są pomalowane na zielono -To oni mi to zrobili.
Kończę odrabiać pracę domową z biologii i wychodzę z pokoju. Postanawiam się przejść po parku.
-Hej Violetta.-słyszę raptem głos Leona. Uśmiecham sie i podbiegam w jego stronę. Uwielbiam z nim przebywać.
-Słyszałem o twojej sytuacji,z Jackiem. Przykro mi.-spuszcza głowę w dół,patrząc na kałużę błota. Dzisiaj,rano padało. I to mocno.
Uśmiecham się w jego stronę i podchodzę bliżej niego.
-Masz dziewczynę?-pytam,a on się śmieje. To wcale nie był żart.
-Tak,ale o co ci chodzi? Podejrzewasz,że to może być ona?
Marszczę brwi i odchodzę. Zostawiam go samego. Z masą pytań. I w tym momencie słyszę jak mój telefon wibruje. Wyjmuję go.
Ta rodzina pozna wszystkie twoje sekrety.
A
P.S tak wiem,ostatnio się nie podpisałam.
~~~~~~~~~~~~~~~
Hej!
Mam nadzieję,ze czytając to włączyliście muzyczke!
A wiec....A.
Niektórzy moga pomyśleć,że ściągam,ale to mi najbardziej pasuje.A więc dużo osób pisało,że to dziewczyna Leona. Też tak na początku myślałam,ale zmieniłam zdanie.
KURDE! Podpowiedź! To będzie ktoś jej bliski.
A i macie taką scenkę fajną jak KTOŚ ROBI COŚ KOMUŚ.
XD
a więc czytajcie uważnie kolejne rozdziały.
Emily ♥
sobota, 15 października 2016
Rozdział 2
Autor:
emilie
7 komentarzy:
JEJ ŻYCIE BYŁO JESZCZE DOBRE
-Hej Violetta.-słyszę raptem głos Leona. Odwracam się i widzę jego uśmiechniętego z gitarą w ręce. Uśmiecham się i klepię miejsce na łóżku obok mnie,tak żeby usiadł. Po chwili siada i zaczyna grać. Przysłuchję się,zamykam oczy i wyobrażam fale morza. Ludzie biegają przy brzegu i raptem znikają. Pojawiam się ja i jakiś chłopak. Nie widać go. Otwieram je szybko i widzę jak szatyn kończy.
-Pięknie.-mówię,a on śmieje się.
-Dziękuję.-odpowiada i oboje ponownie wybuchamy śmiechem. Uwielbiam go. Chodzę z nim do tej samej klasy-mam szczęście. Ale nie poznaliście jeszcze Ludmiły-królowej tej rodziny. Mam multum ubrań,blond włosy które farbuje co jakiś czas i chłopaka. Jest młodsza ode mnie! Dzielę z nią pokój i wydaję się być...dobrą osobą do pogadania. Ma także przemiłą przyjaciółkę-Francescę. Pochodzi z Włoch i przyjechała tutaj,gdy miała cztery latka. Dzisiaj,zaprosiła na nocowanie także Francesce,więc w piątke spędzimy ten czas jak najlepiej. Tak myślę.
-Jack! Musimy porozmawiać!-krzyczę zdenerwowana,a po chwili widzę jak mój brat schodzi po schodach. Po chwili staje przede mną i czeka,aż zacznę coś mówić.
-Słyszałam od Alexandry,że biłeś się z jakimiś chłopakami.-po chwili dochodzi do nas sama Alexandra i patrzy zdenerwowana na Jacka.
-Zaczepili mnie.-odpowiada szybko. Wzdycham i zakładam ręce na piersi. Zaczepili go? Niezła wymówka.
-A więc,jak będą cię zaczepiali to krzycz i wzywaj pomoc,a nie bijesz ich. -mówię zdenerwowana i odchodzę. W przyszłościnie chciałaby mieć dzieci. Z całego serca. Zbyt mocno zraniłabym je,gdybym umarła.
-Camila!-krzyczę na rudowłosą dziewczynę i śmieję się. Mocno walę ją poduszką. Ta tylko oddaje mi mocno w ramię.
-Dziewczyny!-piszczy Ludmiła. Wszystkie cichniemy i patrzymy skupione na Ludmiłę.-Komu zrobić paznokcie?
Następnego Dnia:
Odnoszę talerz z jedzeniem i chwytam mój telefon. Patrzę na wyświetlacz. Ktoś wysłał mi SMS-a. To nieznajomy.
Albo się od niego odwalisz albo koniec z tobą.
~~~~~~~~~~~~~
Zgadnijcie kto to
Bo ja wiem
Hłehłe
Ja wszystko wiem
A i dzięki za życzenia urodzinowe :D
Mam dzisiaj
XD
CEKACIE NA ROZDZIAŁ??
NO TO DAJCIE MI MOTYWACJE!
komentarze :D
Elo ziomy :D
Emily ♥
piątek, 14 października 2016
Rozdział 1
Autor:
emilie
11 komentarzy:
Do moich uszu docierał tylko głośny dźwięk syren policyjnych. Przed oczami miałam tylko radiowóz, policjantów i mojego ojca. Odbiorą mu prawa rodzicielskie.
Jeden z sąsiadów usłyszał, jak Jack płakał. Bez pukania, ani dzwonienia wszedł i zobaczył jak on leży na podłodze, a ojciec bije go.
-Odeślemy was do rodziny zastępczej. -uśmiechnęła się lekko pani Ellie i odeszła. To nasza jakby "opiekunka". Od tej chwili będzie nas pilnować i przypisywać do kolejnych nowych rodzin zastępczych,jeżeli ta bedzie nieodpowiednia.
-Dobrze.-patrzę na nią,wymuszając uśmiech. Nie chcę do żadnej rodziny zastępczej.
4 dni później:
-Violetta.-uśmiecham się blondynki,podając jej ręke. Z tego co widzę,jedzą teraz kolację. Przy stole siedzi trójka osób. Jakaś dziewczyna,chłopak i mężczyzna.
-A więc powiedz,Violetta....ile masz lat?-odzywa się kobieta.-A tak w ogóle jestem Alexandra.
-Mam 16 lat. -patrzę na nią,z nadzieją że wreszcie będę mogła zasiąść do stołu i zjeść.
2 godziny później:
-Oto twój pokój.-kobieta uśmiechnęła się,a ja popatrzyłam na wnętrze. Ściany były w szarym kolorze,białe meble,łóżko z kolorową kołdrą i całą masą poduszek z różnumi motywami,białe biurko i drewniana szafa. To nie mój styl. Ale ważne,że mam gdzie spać.
-Dziękuje.-uśmiecham sie w strone Alexandry,a po chwili po moim poliku spływa łza. Szybko ja przecieram palcem i siadam na łóżku rozglądając się po pomieszczeniu.
Następnego Dnia:
Siadam przy biurku i patrzę na moje odbicie w lusrze. Potargane włosy i cała czerwona cera. Spojrzeniem szukam zegarka. 12:54. Co? Pierwszy raz spałam do tak późnej godziny. Szybko się podnoszę i szukam jakiś jeansów i bluzki w pudełku,który dała mi Alexandra.
-Pobudka!-słyszę raptem krzyk i otwieranie drzwi. Do pokoju wchodzi wysoki szatyn i uśmiechnięty patrzy na moją niebieską piżamę z misiem.
-Co?-marszczę brwi. To normalne.
-Fajna piżama.-śmieje się i wychodzi. Faceci to debile. Potwierdzam to.
Śmieję się pod nosem i ubieram przygotowane ubrania. Juz boję się tego dnia.
~~~~~~~~~~~~
Kto ma jutro urodziny?
JA!
ŁUHU!
NAJLEPSZEGO DLA MNIE!
TJAKKKK..........
A więc.......
noo...mam nadzieje,że wam sie podoba ten rozdzial
Emily ♥
-Odeślemy was do rodziny zastępczej. -uśmiechnęła się lekko pani Ellie i odeszła. To nasza jakby "opiekunka". Od tej chwili będzie nas pilnować i przypisywać do kolejnych nowych rodzin zastępczych,jeżeli ta bedzie nieodpowiednia.
-Dobrze.-patrzę na nią,wymuszając uśmiech. Nie chcę do żadnej rodziny zastępczej.
4 dni później:
-Violetta.-uśmiecham się blondynki,podając jej ręke. Z tego co widzę,jedzą teraz kolację. Przy stole siedzi trójka osób. Jakaś dziewczyna,chłopak i mężczyzna.
-A więc powiedz,Violetta....ile masz lat?-odzywa się kobieta.-A tak w ogóle jestem Alexandra.
-Mam 16 lat. -patrzę na nią,z nadzieją że wreszcie będę mogła zasiąść do stołu i zjeść.
2 godziny później:
-Oto twój pokój.-kobieta uśmiechnęła się,a ja popatrzyłam na wnętrze. Ściany były w szarym kolorze,białe meble,łóżko z kolorową kołdrą i całą masą poduszek z różnumi motywami,białe biurko i drewniana szafa. To nie mój styl. Ale ważne,że mam gdzie spać.
-Dziękuje.-uśmiecham sie w strone Alexandry,a po chwili po moim poliku spływa łza. Szybko ja przecieram palcem i siadam na łóżku rozglądając się po pomieszczeniu.
Następnego Dnia:
Siadam przy biurku i patrzę na moje odbicie w lusrze. Potargane włosy i cała czerwona cera. Spojrzeniem szukam zegarka. 12:54. Co? Pierwszy raz spałam do tak późnej godziny. Szybko się podnoszę i szukam jakiś jeansów i bluzki w pudełku,który dała mi Alexandra.
-Pobudka!-słyszę raptem krzyk i otwieranie drzwi. Do pokoju wchodzi wysoki szatyn i uśmiechnięty patrzy na moją niebieską piżamę z misiem.
-Co?-marszczę brwi. To normalne.
-Fajna piżama.-śmieje się i wychodzi. Faceci to debile. Potwierdzam to.
Śmieję się pod nosem i ubieram przygotowane ubrania. Juz boję się tego dnia.
~~~~~~~~~~~~
Kto ma jutro urodziny?
JA!
ŁUHU!
NAJLEPSZEGO DLA MNIE!
TJAKKKK..........
A więc.......
noo...mam nadzieje,że wam sie podoba ten rozdzial
Emily ♥
piątek, 7 października 2016
Początek
Autor:
emilie
5 komentarzy:
Łzy spływały mi po policzkach,gdy przytrzymywałam drzwi aby mój opiekun nie dostał się do środka. Jednak udaje mu się. Opadam na podłogę dławiąc się łzami i próbując złapać oddech. Patrzę na drewnianą podłogę. Czuję jak kości mi się w nią wżynają. Ignoruję to. Najważniejsze jest teraz to,aby uciec z tego miejsca. Aby nie słuchać jego krzyku i tego jak bije nas. Tak,bije nas. Odkąd matka umarła popadł w jakąś chorobę psychiczną. Zaczął ją widzieć,mówić do niej i wreszcie zaczął sobie z tym nie radzić. Że się do niego nie odzywa. I wyżywa się na nas. Podkreślam NAS,ponieważ mam młodszego brata - Jacka. Kocham go ponad życie. Nie wiem co bym zrobiła,gdybym go straciła.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak oto prezentuuje się Początek.
Mam nadzieje,że się podoba.
A wy wbijajcie na kanał Weroniki Juszczak i posłuchajcie jej piosenki!
Emily ♥
wtorek, 4 października 2016
Wena nadciąga
Autor:
emilie
6 komentarzy:
Dawno nie było rozdziału. Napisałam dwójkę. Oh,przepraszam,że się nie przedstawiłam! Tutaj Emily i w tę niedziele spełniłam swoje marzenie! Nieważne! Mam pomysł (a raczej coś mi świta) na nowe opowiadanie. Wiem,że większości z was te się podoba,ale nadal czekam na wene na tą historie i nic. A wiec to tyle. Piszcie o czym chcielibyście opwiadanie! I bez "będę czytac to i to!" xddddd
Emily ♥
Emily ♥
piątek, 29 lipca 2016
1:Nie chcę cierpieć jak mnie zrani
Autor:
emilie
6 komentarzy:
Raptem słyszę otweranie drzwi i jak ktoś wbiega do środka. Zdejmuje moje nogi z biurka i patrzę złowrogo na Noela.Podchodzę do zadyszanego bruneta. Słychać tylko stukanie moich szpilek.
Zaciskam jego krawat na gardle i przytrzymuje.
-Wiesz co oznacza następne spóźnienie.-szepczę w jego ucho. Dzisiaj wyjątkowo nałożyłam na moje usta czerwoną szminkę.
-Wiem.-zaciska zęby mocno,a ja całuje jego kapiący potem policzek. Widzę pojawiajacą się na jego ręce gęsią skórkę. Odchodzę zostawiając go całego sparaliżowanego moją osobą.
-Jestem!-krzyczę wchodząc do mojego ogromnego domu. Odkładam moją torebkę na sofę i wchodzę do kuchni. Zapewne dzieciaki dzisiaj ponownie przygotowały z panią Doughterm przepyszną kolację. Uśmiecham się i w tym momencie widzę Steve'a,który tuli nogę blondynki,Bethany leżącą na stole i czytającą swoją gazetę,a co robi niańka? Patrzy radosna na mojego syna.
-Co tu się dzieje?!-odzywam się raptem. Beth zeskakuje ze szklanego stołu i odkłada gazetę. Steve w natychmiastowym tępie puszcza nogę pani Doughtern,a ona sama stoi jak wmurowana i patrzy na mnie. Podchodzę w stronę stołu i patrzę jaką gazetę czytała moja córka. Gdy tylko widzę wielki napis na pierwszej stronie gazety Nastolatki zamurowuje mnie.
Co zrobić,aby chłopak,w którym się kochasz cię zauważył? Tylko na 19 stronie!
Patrzę złowrogo na Bethany. Szatynka spuszcza głowę w dół. Przerzucam strony,gdy wreszcie docieram na dziewiętnastą.
Nr.1:Zacznij z nim trochę rozmawiać. Niech wie,że się nie boisz się do niego odezwać.
Nr.2:Zacznij się lepiej ubierać. Może udałabyś się z koleżanką po nową bieliznę?
Nr.3:Zacznij interesować się tymi samymi rzeczami co on!
Nr.4:Jeżeli nie masz pieniędzy to zawsze mamie mozesz podkradnąć jakieś ubrania albo bieliznę...Tylko zrób to potajemnie!
Rzucam zdenerwowana gazetą. Posyłam zły wzok mojej córki. Patrzy na mnie smutna,a do jej oczu napływają łzy. Ubrana jest w różową koszulę i swoje białe,porwane spodnie.
-Kto ci to kupił?!-krzyczę. Po jej poliku spływają łzy i spuszcza głowę w dół patrząc się na grafitową podłogę. Dopiero teraz zauważam,że pokręciła sobie włosy lokówką. -Kto ci to zrobił?! -ponownie krzyczę dotykając jej pięknych,gęstych,miodowych włosów. -Przez to niszczą się włosy! Ty już kompletnie oszalałaś!
-Przestań.-szepcze wreszcie i zaczyna głośno szlochać. Siada na krześle i zakrywa twarz dłońmi. Biorę głęboki wdech. Jak się okaże,że to wsystko zrobiła ta niańka zabije ją! Przecież wczoraj jeszce widziałam jak gotuje z dzieciakami kolacje,a teraz?! No,tak. Przyszłam wcześniej.
-Czy ty to wszystko zrobiłaś? -patrzę na panią,przepraszam nie panią,tylko głupią blondynkę i podchodzę do niej. -Kupiłaś jej to i zrobiłaś włosy? Przecież ona ma tylko 15 lat! Zwalniam cię! Masz się wynosić i to już! Nie chcę cię widzieć nigdy na moje oczy!-nie minęła minuta,a blondynka była już za drzwiami.
-A tobie,zabieram wszystkie sprzęty elektroniczne,zobaczę wszystkie twoje ciuchy i masz zakaz wychodzenia z domu,nie licząc szkoły! -skierowałam wzrok na moją córkę. Gdybym miała kogoś u boku byłoby mi o wiele łatwiej. Ale ja nie wiedziałam,myślałam,że ona umarła.
~~~~~~~~~~~~~~~~
EEEEE No,amcie nową historię. A naszła mnie jakaś wena.
Natomiast weny kompletnie nie mam na See you Again.
KOMPLETNIE NIE MAM. Nie wiem. Chyba go zawieszę.
Na dodatek mało osób komentuje.
NIE WIEM.
Emily ♥
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)












