piątek, 28 października 2016

Rozdział 6

9 komentarzy:
podpowiedź:w którymś rozdziale była duuża podpowiedź ;)
-To SMS?-pyta,a ja trzęsę się. Dreszcz ponownie przechodzi przez moje drobne ciało. Skąd on do cholery wie o SMS-ach?! Ktoś mu powiedział? Współpracuje z "A"? 
-Skąd wiesz o SMS-ach?-pytam cała roztrzęsiona. On się śmieje cicho pod nosem. Patrzy na mnie podchwytliwym spojrzeniem i wychodzi. Zostawia mnie. Jak może?

-Musimy porozmawiać,Leon.-bez pukania wchodze do pokoju szatyna. Siedział przy biurku i prawdopodobnie coś pisał w zeszycie. Od niego słyszę tylko głośne westchnięcie i uderzenie z ogromną siłą,ołówkiem w biurko. Wstaje i podchodzi do mnie.
-Może to chore może nie,ale...
-Wiem o tym,że zakochałeś sie w nauczycielce.-mówię ostro,a on otwiera usta ze zdumienia. Czyli to prawda? Czy nie?
-Czemu tak sądzisz? -marszczy brwi i chłodno na mnie patrzy,tak jakby zaraz miał mnie zabić. I to dosłownie. Ostatnio się zmienił. Nie wiem czemu i w tej chwili wolę jednak nie wiedzieć czemu. Nie interesuje mnie to. 
-Widziałam jak na nią patrzysz na lekcji.-szpeczę,a on sie głośno śmieje. Tak jakby zaraz miał upaść na podłogę i umrzeć ze śmiechu.
-O co ci chodzi? Mówię tylko prawdę!-piszczę,a on jeszcze bardziej wybucha śmiechem. Pierwszy raz widzę go tak bardzo śmiejącego się. 
-Jesteś zazdrosna?-pyta,a ja zaczynam się jąkać. Speszył mnie. I to bardzo.

Idę powoli zacisznymi uiczkami i wesoła wpatruje się w wesołe dzieci. Bawią się i krzyczą. Śmieję się pod nosem. Gdyby tylko moje życie tak wyglądało. Jeden liść spada mi na włosy. Podnoszę go i wpatruje.
Sekrety trzymają cię przy życiu.
                                               -A
Nie tym razem,A. Rzucam liść zza siebie i idę dalej. O mało co się nie potykam o kamień. Poprawiam włosy i wpatrzona w dzieci czuję jak ktos mnie obraca i całuje. To nie Ben.

~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieję,że czytaliscie z muzyką! 
Ah i co do podpowiedzi....tak..byly w poprzednich rozdzialach,a wec czytajci uwaznie! Buźka! 
Emily ♥





niedziela, 23 października 2016

Rozdział 5

12 komentarzy:
-Co to było?-wychodzę z sali i uśmiechnięta,poprawiając torbę patrzę na Leona. Dzisiaj,nie był jak zwykle pogodny i szczęśliwy. Wręcz przeciwnie. Zły,zdenerwowany.
Patrzy na mnie i marszczy brwi.
-Coś się stało?-pytam zmartwiona. Nigdy taki nie był.- Leon Verdas nigdy nie miał gorszego dnia. Leon Verdas zawsze był uśmiechnięty od ucha do ucha. Co się stało?
Chwytam go za dłoń.Patrzę wprost w oczy.
-Czuję coś do jednej dziewczyny.-mówi oschle i odchodzi. Czy on TO czuje do nauczycielki? Która na niego krzyczała? Nie,to nie Leon. Zawiodłam się na nim.

-Cześć.-uśmiecham się do jednej dziewczyny,która odchodzi. Staczam się po szafce i siadam skulona. Zaczynam płakać. Potrzebuję tego. Wypłakać się. Nie wierzę.  On się zakochał w nauczycielce. Pójdę dzisiaj do Alexandry. Musi się o wszystkim dowiedzieć. W kim się kocha jej grzeczny synek.

                        Przyleciał. Uśmiechnięty od ucha do ucha. Tylko jak mnie znalazł?

Wchodzę do domu i trzaskam drzwiami. Od razu zza progu drzwi pojawia się zmartwiona Alexandra. Patrzy na mnie dziwnie.
-Coś się stało?-pochodzi. Wzdycham. Nie wierzę,że właśnie naskarżę na Leona. Nie wierzę w to. Biorę głęboki wdech i w tym momencie ktoś dzwoni do drzwi.
-Potem ci powiem-mówię,a ona zmartwiona kiwa głową na znak "tak". Otwieram drewniane drzwi.

Krew nie dopływa mi do każdej części ciała. Nie mogę oddychać. Chce mi się śmiać,a zarazem płakać. Nie wiem co robić. Ręce mi się trzęsą. Moje nogi jakby przylepiły się do podłogi,a oczy ciągle wpatrywały się w osobę,która stała za drzwiami. Nadal nie mogłam uwierzyć,że on tam stoi. Przyleciał. Uśmiechnięty od ucha do ucha. Tylko...jak mnie znalazł? 

-Violetta!-krzyczy i mocno mnie tuli. Widzę tylko jego blond włosy, spadające jak zwykle na czoło. A już miałam o nim zapomnieć. Już o nim nie myślałam. I pojawił się. Tak znienacka w moim życiu.
-Kto to?-do domu wchodzi Leon. Jak zwykle oschły i zimny. Gdy tylko widzi Bena ze mną, mrozi nas wzrokiem i opuszcza nas. Alexandra nie wierząca w zachowanie syna,szybko pobiegła na górę do jego pokoju.
Gdy tylko zostajemy sami,czuję jak czyjeś usta dotykają moich. To Ben.
-Tęskniłem.
Nie wierzę do tej pory,że stoi przede mną. I właśnie mnie pocałował. Łzy napływają mi do oczu. Odsuwam się od niego.
-Zerwaliśmy już dawno. -szepczę i patrzę na niego.  Zerwaliśmy pół roku temu,przed jego wyjazdem do Australii. Na początku załamałam się tym. Pierwszaprawdziwa miłość mojego życia wyjeżdża. Na drugi koniec świata. Nie mogłam tego znieść. Ale z czasem ból mijał. I gdy byłam w tym domu,kompletnie o nim zapomniałam. Do chwili. Przyjechał. I teraz stoi przede mną. I pocałował mnie.
-Jak mnie znalazłeś? -pytam po chwili ciszy.
-Wiem o SMS-ach.
Gdy tylko słyszę słowo "SMS" ciary przechodzą przez moje drobne ciało. Wie o SMS-ach? Ale skąd?
W tym momencie mój telefon wibruje.
Nie wierz mu. 
                   A

~~~~~~~~~~~~~~
I JEST 5!!!!
ŁUHU!
MAM NADZIEJĘ,ŻE CZYTALIŚCIE Z MUZYKĄ!
Dobra,to tyle.
Lecę!
BAJ BAJ!
Emily ♥



środa, 19 października 2016

Rozdział 4

8 komentarzy:

Biegli,biegli,biegli...nie mogli się zatrzymać. Trzymali się za sparaliżowane ręce i patrzyli co chwila na siebie. Było ciemno,a na niebie było widać pełnie. Ścisnęli dłonie i zaczęli szybciej biec. Nie wiedzieli co się teraz dzieje,dookoła nich. Liczyli się tylko oni. Biegli i biegli.

Wstaję szybko z łóżka i zaspana podchodzę do blondynki.
-Wstawaj!-krzyczę jej do ucha,a ona jęczy. Uśmiecham się pod nosem i idę do łazienki. Dzisiejszy sen był...przeokropny. Najgorsze było to,że nie widziałam osoby towarszyszącej mi. Widziałam tylko jego dłoń. Ciepłą,jak ją dotykałam czułam coś dziwnego. I biegłam. Tylko gdzie?

Schodze po schodach ubrana w białe jeansy i miętowy T-shirt. Sięgam po kromkę chleba i smaruję ją masłem. Szybko jem i zakłądam torbę na ramię.
-A ty gdzie sie wybierasz? -odzywa się Alexandra. Właśnie stałam przy drzwiach.
-Do szkoły.-odpowiadam szybko. Ona tylko się śmieje. Szkoda,że to nie było śmieszne.
-Podwiozę cię. nie martw się. -wybucha ponownie śmiechem. -Uwielbiam cię,Violetto.
Marszczę brwi  ze zdziwnia. I w tym momencie  raptem przychodzi Leon.
-Co się stało twojej mamie. Chciałam pójść do szkoły,a ona zaczęłą się śmiać i powiedziała,że mnie podwiezie.
-Czasami kobieta ma takie dni "raz na miesiąc"-zaśmiał się,a ja walnęłam go mocno w ramię i zaśmiałam. Uwielbiam z nim przebywać. Jest tak bardzo pozytywnie nastawionym człowiekiem do życia,świata,ludzi. Słyszałam,że pracuje w wolontariacie. Ideał chłopaka. Słodki,śmieszny,śpiewa i gra na gitarze,miły. Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność.

Usiadłam na krześle przy Camili i spojrzałam na panią,która zaczęła wszystkim rozdawać kartki. Wzięłam jedną i zaczęłam czytać.

                                               Zapisz się już dzisiaj na koło muzyczne!

Uśmiechnęłam się i spojrzałam na Camilę.
-Zapisujesz się?-zapytałam z zaciekawieniem. Słyszałam jak śpiewa. Ma nieziemski głos. Raz mi zaśpiewała piosenkę Beyonce "Crazy in love". Francesca była Jay'em Z. To było na nocowaniu. Świetnie się bawiłyśmy.
-Jasne,a ty?-spojrzała na mnie uśmiechnięta od ucha do ucha.
-Tak.

-Dzień Dobry,kochani.-do sali wchodzi wysoka brunetka ubrana w długą,niebieską sukienkę. Zasiada do pianina i zaczyna coś grać. Wszyscy oglądają z zaciekawieniem i w tym momencie do sali wbiega Leon. Cały zadyszany.
-Przepraszam za spóźnienie.-mówi szybko i siada z tyłu. Śmieję się pod nosem i patrzę na złą nauczycielkę.
-Jak się nazywasz?-pyta,a on się słodko uśmiecha. Czy on z nią flirtuje? Nie,Violetta. Leon z nauczycielką? Co ty sobie myślisz?
-Leon. -odpowiada,a ona zaczyna kaszleć. Wszyscy marszczą brwi ze zdziwienia. Spoglądam dziwnie na Camilę. ona robi to samo. Coś tu nie gra.
-Zaśpiewaj nam.-uśmiecha się pogodnie,a on wstaje. Zaczyna śpiewać.

                                                       Summer after high school when  we first me 
                                                       We make out in your Mustang to Radiohead
                                                        And on my 18th Birthday 
                                                        We got matching tattos

-Stop!-krzyknęła waląc dłonią o biurko. Miała całą czerwoną twarz. -To było okropne! Nie trafiasz w dźwięki! Nastepnym razem nie bądź taki pewny! To piosenka Katy Perry! Jedna z moich ulubionych,więc tego nie psuj.
Leon usiadł tylko i cały czerwony popatrzył na mnie. Ja tylko zaśmiałam się. Uwielbiam go.

~~~~~~~~~~~~
MAM NADZIEJE,ŻE WŁĄCZYLISCIE MUZE!
ROZDZIAŁ PISANY SZYBKO
WIEC NIE CZEPIAJCIE SIE ORTO BLEDÓW I.....TEGO JAK OKROPNIE TO NAPISALAM
SERRIO!
Pozdro!
Emily ♥











niedziela, 16 października 2016

Rozdział 3

14 komentarzy:
Zza progu wyszedł uśmiechnięty Leon. Zdruzgotana myślami,kto mógł to do mnie wysłać szybko pokazałam  mu co jest na telefonie. Od razu zmarszczył brwi.
-Co to?
-Myślę,że chodzi o ciebie.-szepnęłam.
                                                                                        ~~~
Czarna postać zdjęła kaptur i mocno dźgnęła mężczyznę. Ten opadł na podłogę,a postać  pociągnęła blondyna za nogi w stronę lasu.

Leżałam na łożku z książką od biologii i przygryzałam długopis. Wczoraj,po dostaniu tego SMS zaniepokoiłam się. Jednakże Leon obiecał,że nic nie powie dla swoich rodziców. Nie chcę,aby wiedzieli  o tym co ktoś do mnie to przysłał. Pewnie to pomyłka.
-Violu! Możesz zejść na chwilkę?!-usłyszałam krzyk Alexandry. Szybko zbiegam na dół. Stoi zaniepokojona,a obok niej mój brat.
-Znowu?-pytam zła. Jack tylko spuszcza głowę do dołu.
-Tak.-odzywa się brunetka.-Byłam świadkiem jak biją go inni i wyzywają. Chciałam to tobie powiedzieć. Jesteś jego siostrą i sądzę,że musisz porozmawiać na ten temat.
Odchodzi,a ja wzdycham. Zostaję sama z Jack'iem.Patrzę na niego wzrokiem pełnym troski.
-Czemu cię biją?-pytam i dotykam jego ręki,która jest cała w siniakach. Tak bardzo mi go żal,nie zasługuje na takie traktowanie.
-Muszę ci coś pokazać.-szepcze,a po chwili pokazuje mi paznokcie. Są pomalowane na zielono -To oni mi to zrobili.

Kończę odrabiać pracę domową z biologii i wychodzę z pokoju. Postanawiam się przejść po parku.
-Hej Violetta.-słyszę raptem głos Leona. Uśmiecham sie i podbiegam w jego stronę. Uwielbiam z nim przebywać.
-Słyszałem o twojej sytuacji,z Jackiem. Przykro mi.-spuszcza głowę w dół,patrząc na kałużę błota. Dzisiaj,rano padało. I to mocno.
Uśmiecham się w jego stronę i podchodzę bliżej niego.
-Masz dziewczynę?-pytam,a on się śmieje. To wcale nie był żart.
-Tak,ale o co ci chodzi? Podejrzewasz,że to może być ona?
Marszczę brwi i odchodzę. Zostawiam go samego. Z masą pytań. I w tym momencie słyszę jak mój telefon wibruje. Wyjmuję go.

Ta rodzina pozna wszystkie twoje sekrety.
                                                              A
P.S tak wiem,ostatnio się nie podpisałam. 

~~~~~~~~~~~~~~~
Hej!
Mam nadzieję,ze czytając to włączyliście muzyczke!

A wiec....A.
Niektórzy moga pomyśleć,że ściągam,ale to mi najbardziej pasuje.A więc dużo osób pisało,że to dziewczyna Leona. Też tak na początku myślałam,ale zmieniłam zdanie. 
KURDE! Podpowiedź! To będzie ktoś jej bliski.
A i macie taką scenkę  fajną jak KTOŚ ROBI COŚ KOMUŚ.
XD
a więc czytajcie uważnie kolejne rozdziały.
Emily ♥




sobota, 15 października 2016

Rozdział 2

7 komentarzy:
JEJ ŻYCIE BYŁO JESZCZE DOBRE     

Verdas'owie-przemiła rodzina. Jesteśmy tutaj z Jack'iem już dwa tygdnie. Chodzimy do szkoły na plaży,a ja poznałam już kilka osób. Camilę i Natalię. Są przemiłe i aż pękają swoim optymizmem. Dzisiaj zapraszam je na nocowanie. Pierwszy raz mam przyjaciółki. Takie prawdziwe.
-Hej Violetta.-słyszę raptem głos Leona. Odwracam się i widzę jego uśmiechniętego z gitarą w ręce. Uśmiecham się i klepię miejsce na łóżku obok mnie,tak żeby usiadł. Po chwili siada i zaczyna grać. Przysłuchję się,zamykam oczy i wyobrażam fale morza. Ludzie biegają przy brzegu i raptem znikają. Pojawiam się ja i jakiś chłopak. Nie widać go. Otwieram je szybko i widzę jak szatyn kończy.
-Pięknie.-mówię,a on śmieje się.
-Dziękuję.-odpowiada i oboje ponownie wybuchamy śmiechem. Uwielbiam go. Chodzę z nim do tej samej klasy-mam szczęście. Ale nie poznaliście jeszcze Ludmiły-królowej tej rodziny. Mam multum ubrań,blond włosy które farbuje co jakiś czas i chłopaka. Jest młodsza ode mnie! Dzielę z nią pokój i wydaję się być...dobrą osobą do pogadania. Ma także przemiłą przyjaciółkę-Francescę. Pochodzi z Włoch i przyjechała tutaj,gdy miała cztery latka. Dzisiaj,zaprosiła na nocowanie także Francesce,więc w piątke spędzimy ten czas jak najlepiej. Tak myślę.

-Jack! Musimy porozmawiać!-krzyczę zdenerwowana,a po chwili widzę jak mój brat schodzi po schodach. Po chwili staje przede mną i czeka,aż zacznę coś mówić.
-Słyszałam od Alexandry,że biłeś się z jakimiś chłopakami.-po chwili dochodzi do nas sama Alexandra i patrzy zdenerwowana na Jacka.
-Zaczepili mnie.-odpowiada szybko. Wzdycham i zakładam ręce na piersi. Zaczepili go? Niezła wymówka.
-A więc,jak będą cię zaczepiali to krzycz i wzywaj pomoc,a nie bijesz ich. -mówię zdenerwowana i odchodzę. W przyszłościnie chciałaby mieć dzieci. Z całego serca. Zbyt mocno zraniłabym je,gdybym umarła.

-Camila!-krzyczę na rudowłosą dziewczynę i śmieję się. Mocno walę ją poduszką. Ta tylko oddaje mi mocno w ramię.
-Dziewczyny!-piszczy Ludmiła. Wszystkie cichniemy i patrzymy skupione na Ludmiłę.-Komu zrobić paznokcie?

Następnego Dnia:
Odnoszę talerz z jedzeniem i chwytam mój telefon. Patrzę na wyświetlacz. Ktoś wysłał mi SMS-a. To nieznajomy.
                               Albo się od niego odwalisz albo koniec z tobą.


~~~~~~~~~~~~~
Zgadnijcie kto to
Bo ja wiem
Hłehłe
Ja wszystko wiem
A i dzięki za życzenia urodzinowe :D 
Mam dzisiaj
XD
CEKACIE NA ROZDZIAŁ??
NO TO DAJCIE MI MOTYWACJE!
komentarze :D
Elo ziomy :D
Emily ♥




piątek, 14 października 2016

Rozdział 1

11 komentarzy:
                                                    
     
                                                 dla wszystkich, którzy czytają
Do moich uszu docierał tylko głośny dźwięk syren policyjnych. Przed oczami miałam tylko radiowóz, policjantów i mojego ojca. Odbiorą mu prawa rodzicielskie.
Jeden z sąsiadów usłyszał, jak Jack płakał. Bez pukania, ani dzwonienia wszedł i zobaczył jak on leży na podłodze, a ojciec bije go.

-Odeślemy was do rodziny zastępczej. -uśmiechnęła się lekko pani Ellie i odeszła. To nasza jakby "opiekunka". Od tej chwili będzie nas pilnować i przypisywać do kolejnych nowych rodzin zastępczych,jeżeli ta bedzie nieodpowiednia.
-Dobrze.-patrzę na nią,wymuszając uśmiech. Nie chcę do żadnej rodziny zastępczej.

4 dni później:
-Violetta.-uśmiecham się blondynki,podając jej ręke. Z tego co widzę,jedzą teraz kolację. Przy stole siedzi trójka osób. Jakaś dziewczyna,chłopak i mężczyzna.
-A więc powiedz,Violetta....ile masz lat?-odzywa się kobieta.-A tak w ogóle jestem Alexandra.
-Mam 16 lat. -patrzę na nią,z nadzieją że wreszcie będę mogła zasiąść do stołu i zjeść.

2 godziny później:
-Oto twój pokój.-kobieta uśmiechnęła się,a ja popatrzyłam na wnętrze. Ściany były w szarym kolorze,białe meble,łóżko z kolorową kołdrą i całą masą poduszek z różnumi motywami,białe biurko i drewniana szafa. To nie mój styl. Ale ważne,że mam gdzie spać.
-Dziękuje.-uśmiecham sie w strone Alexandry,a po chwili po moim poliku spływa łza. Szybko ja przecieram palcem i siadam na łóżku rozglądając się po pomieszczeniu.

Następnego Dnia:
Siadam przy biurku i patrzę na moje odbicie w lusrze. Potargane włosy i cała czerwona cera. Spojrzeniem szukam zegarka. 12:54. Co? Pierwszy raz spałam do tak późnej godziny. Szybko się podnoszę i szukam jakiś jeansów i bluzki w pudełku,który dała mi Alexandra.
-Pobudka!-słyszę raptem krzyk i otwieranie drzwi. Do pokoju wchodzi wysoki szatyn i uśmiechnięty patrzy na moją niebieską piżamę z misiem.
-Co?-marszczę brwi. To normalne.
-Fajna piżama.-śmieje się i wychodzi. Faceci to debile. Potwierdzam to.
   Śmieję się pod nosem i ubieram przygotowane ubrania. Juz boję się tego dnia.

~~~~~~~~~~~~
Kto ma jutro urodziny?
JA!
ŁUHU!
NAJLEPSZEGO DLA MNIE!
TJAKKKK..........
A więc.......
noo...mam nadzieje,że wam sie podoba ten rozdzial
Emily ♥
                                                                 
                                                                         

piątek, 7 października 2016

Początek

5 komentarzy:

Łzy spływały mi po policzkach,gdy przytrzymywałam drzwi aby mój opiekun nie dostał się do środka. Jednak udaje mu się. Opadam na podłogę dławiąc się łzami i próbując złapać oddech. Patrzę na drewnianą podłogę. Czuję jak kości mi się w nią wżynają. Ignoruję to. Najważniejsze jest teraz to,aby uciec z tego miejsca. Aby nie słuchać jego krzyku i tego jak bije nas. Tak,bije nas. Odkąd matka umarła popadł w jakąś chorobę psychiczną. Zaczął ją widzieć,mówić do niej i wreszcie zaczął sobie z tym nie radzić. Że się do niego nie odzywa. I wyżywa się na nas. Podkreślam NAS,ponieważ mam młodszego brata - Jacka. Kocham go ponad życie. Nie wiem co bym zrobiła,gdybym go straciła.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak oto prezentuuje się Początek.
Mam nadzieje,że się podoba.
A wy wbijajcie na kanał Weroniki Juszczak i posłuchajcie jej piosenki!
Emily ♥


wtorek, 4 października 2016

Wena nadciąga

6 komentarzy:
Dawno nie było rozdziału. Napisałam dwójkę. Oh,przepraszam,że się nie przedstawiłam! Tutaj Emily i w tę niedziele spełniłam swoje marzenie! Nieważne! Mam pomysł (a raczej coś mi świta) na nowe opowiadanie. Wiem,że większości z was te się podoba,ale nadal czekam na wene na tą historie i nic. A wiec to tyle. Piszcie o czym chcielibyście opwiadanie! I bez "będę czytac to i to!" xddddd
Emily ♥